Jak zapanować nad weselnym budżetem? Poradnik dla rozrzutnych

Z miłości do piękna – zaproszenia ślubne So Eco
10 czerwca 2018
Ślubne wianki
19 czerwca 2018

Wesele to niekończąca się lista wydatków. Wiadomo, najważniejszy dzień w życiu, wszystko musi być perfekcyjnie, nie ma mowy o pomyłkach, wtopach – wszyscy będą wspominać i wypominać do końca świata.

Bez mrugnięcia okiem akceptujesz kolejne kwoty, zaliczki, kupujesz milion gadżetów, szukasz najlepszych podwykonawców. A rachunek rośnie i rośnie. Razem ze ścianą z mchu, bo przecież bez tego nie wyobrażasz sobie ślubnych zdjęć. Razem z 50 osobami, których tak naprawdę nie znasz, ale przecież nie wypada ich nie zapraszać. Razem z aniołami na szczudłach – bo w końcu zależy Ci na efekcie wow.

Ale czy tak naprawdę wesele, na które wydasz nawet i milion złotych, na 100% lepsze od tego za 10 tysięcy?

Z perspektywy czasu, wydałam niepotrzebnie sporo pieniędzy. Koniec końców – nie żałuję, bo wiele rzeczy było dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Ale w pewnym momencie warto sobie powiedzieć STOP. Przyjrzeć się wydatkom jeszcze raz. Może coś zamienić, może zrezygnować, może poszukać okazji. 

Jak trzeźwym okiem spojrzeć na swoje ślubne wydatki? Wiem, że nie jest to proste, ale zaufaj mi, warto!

1.  Zastanów się, czy to do Ciebie pasuje. Przykładowo: jesteśmy mało romantyczną parą. Lubimy oczywiście spacerować za rękę w ładnych okolicznościach przyrody, ale raczej się ze sobą dobrze bawimy, niż patrzymy sobie głęboko w oczy.

Dlatego wszystkie „romantyczne” atrakcje były totalnie nie dla nas. Cóż z tego, że modne jest puszczanie lampionów, skoro zupełnie tego nie czujemy?

Nie czuj się zobowiązana decydować się na rozwiązanie, które jest modne, popularne, szeroko doradzane, ale czujesz, że to do końca nie to. Zaoszczędzisz i nie będziesz narażać się na dyskomfort w dniu, który ma być przecież najszczęśliwszy w życiu!

12182314_10205012989076540_2042984507_n

2. Łącz usługi: tam, gdzie to oczywiście możliwe. Najczęściej wtedy można liczyć na rabat. 

Co więcej, dodatkową korzyścią jest fakt, że masz mniej podwykonawców do koordynowania.

3. Rozsądnie podejdź do DIY. Jeśli sprawia Ci to przyjemność – super, masz szansę sporo zaoszczędzić, a dodatkowo – poczuć wspaniałą atmosferę przygotowań ślubnych. 

Jeśli z plastyki miałaś tróję, daruj sobie DIY, bo chcąc zaoszczędzić, przepłacisz – i tak będziesz koniec końców szukała gotowych rozwiązań.

4. Wybierz kilka mocnych punktów, a resztę – trochę odpuść. Wiem, że łatwo mi napisać „odpuść sobie”. Ale to najlepsza rada, jaką mogłam usłyszeć przed ślubem. Zaplanuj kilka mocnych akcentów, na które chcesz przeznaczyć większość budżetu, a resztę, no cóż – odpuść. 

Nie powiem Ci, jakie to są elementy: Twój ślub i Twoje priorytety. Ale dzięki temu, że będziesz mieć to, na czym najbardziej Ci zależy, Twój ślub będzie jak za milion dolarów – chociaż (na szczęście!) powinno wyjść taniej.

A Ty, jak sobie radzisz z weselnym budżetem: jesteś oszczędna czy radośnie wydajesz kolejne złotówki? 🙂 

Zdjęcia: Okiem Krysi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *